Ekipa właśnie wchodzi, a nikt nie wie, co jest w ścianie
Zakład zamawia przebudowę części socjalnej albo wymianę instalacji w starej hali. Wykonawca podaje termin, materiały są zamówione, a prace zaczynają się od rozbiórki ścianek działowych i demontażu izolacji. Nikt wcześniej nie sprawdził, z czego te elementy zostały wykonane.
W obiektach z poprzednich dekad to pytanie ma znaczenie praktyczne. Od odpowiedzi zależy sposób prowadzenia robót, wymagania wobec ekipy oraz to, co stanie się z gruzem po zakończeniu prac.
Co ustalić przed podpisaniem umowy z wykonawcą
Rozpoznanie obiektu należy do inwestora, nie do firmy remontowej. Wykonawca wycenia prace na podstawie tego, co dostanie w opisie.
- Rok budowy i zakres późniejszych przebudów, bo materiały różnią się między okresami.
- Dostępna dokumentacja techniczna, nawet niepełna, z opisem przegród i izolacji.
- Lista elementów przewidzianych do demontażu z ich charakterystyką materiałową.
- Wyniki badań materiałów budzących wątpliwości, jeżeli takie elementy występują.
Punkt czwarty zmienia postać całej umowy. Inaczej wygląda zlecenie, w którym zakres jest znany, a inaczej takie, w którym wykonawca zastrzega sobie przerwanie prac i wycenę dodatkową po odkryciu materiału wymagającego szczególnego postępowania.
Co się dzieje, gdy niespodzianka wyjdzie w trakcie
Prace trzeba wtedy wstrzymać i zabezpieczyć miejsce. Dalsze postępowanie zależy od rodzaju materiału, ale w każdym wariancie oznacza to przestój, zmianę wykonawcy dla części zakresu i osobne zasady odbioru odpadu.
Koszt przestoju
Koszt takiej przerwy rzadko sprowadza się do samych robót. Dochodzi przesunięcie terminów, praca zaplanowana w tym samym czasie w innych obszarach zakładu oraz pytania ze strony pracowników, którzy widzieli ekipę pracującą bez zabezpieczeń.
Gruz wywieziony przed odkryciem
Jeżeli część materiału trafiła już do kontenera razem ze zwykłymi odpadami budowlanymi, sprawa dotyczy także odbiorcy odpadu i jego dokumentacji. Odtworzenie tego po fakcie jest trudne, bo nikt nie prowadził ewidencji rozdzielającej poszczególne partie.
Jak wygląda porządne rozpoznanie
Zaczyna się od oględzin z osobą znającą technologie budowlane z danego okresu. Typuje się elementy do sprawdzenia i ustala, ile próbek potrzeba przy zróżnicowanej zabudowie obiektu.
Potem wykonuje się sprawdzenie izolacji pod kątem azbestu w laboratorium, bo tylko analiza rozstrzyga sprawę. Wyniki opisuje się z przypisaniem do konkretnych miejsc w obiekcie, żeby dały się wykorzystać zarówno w dokumentacji przetargowej, jak i podczas samych robót.
Liczba próbek wynika ze zróżnicowania obiektu, a nie z jego powierzchni. Hala o jednorodnej konstrukcji wymaga ich mniej niż niewielki budynek przebudowywany trzykrotnie w różnych dekadach. Typowanie oparte na oględzinach pozwala ograniczyć zakres badań do miejsc, które faktycznie budzą wątpliwości.
Co zostaje po zakończeniu prac
Dobrze poprowadzone rozpoznanie zostawia w zakładzie trwały zasób: opis materiałów w obiekcie z lokalizacją i wynikami badań. Przy kolejnym remoncie nie trzeba zaczynać od początku.
Ten sam dokument przydaje się przy rozmowie z ubezpieczycielem, przy sprzedaży nieruchomości oraz przy planowaniu budżetu utrzymania obiektu na kolejne lata. Koszt rozpoznania jest jednorazowy, a korzysta się z niego przy każdej decyzji dotyczącej budynku.
